Osobista wypowiedź w formie pieśni, rozmowa o naszych uczuciach, apel do ludzi wrażliwych to wszystko zawierają pieśni Apolinarego.

Marek Skowronek, dyrektor festiwalu Bazuna

Obok świetnych interpretacji utworów innych twórców, Apolinary POlek ma w repertuarze całą gamą doskonałych piosenek autorskich, które to wywarły na słuchaczach ogromne wrażenie i wspominane są do dzisiaj.

Bogdan Żurek, dziennikarz

Kompozycje własne, pełne czaru i ciepła, nie ma mocnych, na każdego podziałają…

Mirek Kaczmarek, organizator festiwalu Altersong
fot. Łukasz Pompa

Apolinary POlek aka. Paweł Oleszczuk to urodzony w 1980 roku autor i wykonawca folkowych w brzmieniu i lirycznych w treści ballad, a także tłumacz tekstów Leonarda Cohena, Boba Dylana i innych folkowych klasyków. Gra i śpiewa na rozmaitych scenach poetyckich, studenckich, turystycznych – jednym słowem folkowych – od ponad 20 lat, dając się poznać szerszej publiczności między innymi podczas wielu koncertów W górach jest wszystko, co kocham odbywających się w całej Polsce i gromadzących liczną widownię.

Laureat m.in. Bazuny, festiwalu Nadzieja im. Jacka Kaczmarskiego (na którym oprócz nagrody głównej zdobył też nagrodę niemieckiej Polonii), Zajazdu Bardów i Festiwalu Piosenki Innej. Grał na organizowanych przez Pawła Orkisza koncertach Ballads of Europe w Niepołomicach oraz u boku swoich mistrzów na Muzycznym Azylu nad Szelmentem. Z Markiem Gałązką i Mirkiem Kaczmarkiem współtworzył również festiwal Altersong w Dąbrowie Mogileńskiej.

Do tej pory piosenki Apolinarego ukazały się na płytach „W górach jest wszystko co kocham” cz. IV, V i X, a także na trzech autorskich albumach – *** (2009) i „Cały kosmos” (2014) i „Biegnijmy w noc” (2021). O „Całym kosmosie” albumie czytamy w magazynie Folk24:

Inteligentne teksty, ubrane w niebanalną muzykę to coś, co może pogodzić fanów piosenki poetyckiej i folku. Utwory takie, jak „Ostatnia wędrówka Jasia Huśtawki”, „Sen po przebudzeniu” czy „Kołysanka dla Nieznajowej” są już wprawdzie dobrze znane bywalcom jego koncertów, tu jednak mają nowy szlif. Dzięki temu wreszcie wybrzmiewają tak, jakby oddychały pełną piersią. (…) Spora w tym zasługa gości, wśród których znaleźli się Piotr Bułas, Jędrzej Kubiak i Mariusz Wilke. Każdy, kto zna te nazwiska, zapewne wie już, że ich udział w nagraniach to swoisty znak jakości.

Wyśpiewane z życia

fot. Jerzy Dziedziczak

Gdy Apolinary pierwszy raz świadomie usłyszał piosenkę, zaraz wymyślił własną. Gdy pierwszy raz zafascynował go wiersz, zaraz napisał swój. Gdy nauczył się na gitarze pierwszych akordów, sam sobie zaczął wymyślać ćwiczenia. Gdy zachwycił się balladami zza oceanu, od razu chciał śpiewać je po polsku.

Mieszkał w kilku miastach i w trzech wioskach, gdzie żył czasem z ludźmi, czasem obok nich. Zanim osiadł, sporo wędrował i z tej wędrówki powstawały jego piosenki. Włóczył się po równinach, szukał bratnich dusz w beskidzkich i bieszczadzkich wioskach i miasteczkach, jeździł autostopem pomiędzy domami znajomych i przyjaciół. W miarę jak zmieniały się czasy, a znajomi zakładali rodziny, oddalając się w inne wymiary egzystencji, wyprawy te coraz częściej prowadziły go w nieznane, w bezludzie, na północny wschód kraju. W końcu pokochał krainę jezior i lasów, porzucił zgiełk miast i tłumne imprezy, by wraz z rodziną zamieszkać w niewielkiej wiosce na Warmii.

Tutaj zaczął fotografować, temat pieśni zaś nieco się zmienił. Śpiewa z towarzyszeniem gitary akustycznej i harmonijki ustnej o bliskości, tęsknocie za wspólnotą, o relacjach, życiowych wyborach i ich konsekwencjach, ale także o samotności, która nierzadko bywa dobra i potrzebna. Wykonuje również utwory swoich mistrzów, m.in. Leonarda Cohena i Boba Dylana, w autorskich przekładach. Gdy ludzie kameralnie gromadzą się wokół pieśni w jakimś życzliwym domu lub wokół ogniska, daje się też namówić na Kaczmarskiego czy Bukowinę.