To nie ja

sł. i muz. Apolinary POlek

To nie ja
To jest moje jeszcze przez chwilę,
Lecz to nie ja.
Wszystko, co teraz jest i przeminie,
To nie ja.

Ciągnie mnie coś, coś mnie odpycha.
Czasem tkwię w miejscu, to znów gdzieś znikam.
„To cały on!
Tekst ma na wszystko – twarda logika”
– Mówią, że ze mnie
Mógłby być rzecznik albo dziennikarz…

To nie ja…

Wspominam wciąż lata dziecięce,
Przyjaciół krąg, gdy czasu więcej
Było i świat
Jakby piękniejszy, otwarte ręce,
Pełniejszy dech.
Na tym wyrosłem i to mam w sercu, lecz

To nie ja…

Samopał złości – ślepe pociski.
Gdy pada strzał, to już po wszystkim,
Chociaż sam huk niby nie krzywdzi,
Lecz płoszy cichych i nieprzywykłych, więc
Wdech głęboki i jakoś leci,
Choć nie w tę stronę świat się zakręcił.
Możecie na mnie polegać, ale
Ja wam nie ufam już prawie wcale.
I robię tylko to, co zrobić mogę
Bez was – i to zamyka drogę.

Na wsi spokojnej siedzę i czekam.
Ciągle coś mija albo coś zwleka.
Cisza powietrzem,
Moją religią jest las i rzeka.
Nie lubię ludzi,
Lecz – chcę czy nie chcę – kocham człowieka.

To nie ja.
Ten, który mówi, że to nie ja,
To też nie ja.
On też przez chwilę jest i przeminie.
To nie ja