Strzęp próby kostiumowej (Dress Rehearsal Rag)

słowa i muzyka: Leonard Cohen, tłum. Apolinary POlek
Leonard Cohen, Songs of Love and Hate, Columbia 1971

Wstałem nieco przed szesnastą, ale jakoś brak mi sił.
Mówię: „Gdzie jesteś, złoty chłopcze, gdzie twój wyjątkowy styl?”
Myślałem, że o wszystkich miejscach gdzie słonie kładą się ty wiesz
I że miasto ze słoniowej kości całe twoje jest.
Spójrz tylko na swoje ciało, tak niewiele już masz,
A z lustra szydzi gorzki głos: “Hej, książę, ogól twarz!”
Pohamuj drżenie palców, żebyś choć rękę pewną miał
I odpakuj swojej nowej żyletki nierdzewną stal.
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Brak ciepłej wody, a i zimna cieknie cienko tak.
Czegóż więcej po tym miejscu spodziewać się masz?
Nie pij z tej szklanki, pełno w niej starej pleśni oraz szkła!
To nie światło elektryczne, to przed oczyma blada mgła.
Oto pianka do golenia, tak, Mikołaj z ciebie na schwał
I każdemu, kto pochwali cię dałbyś prezent, gdybyś miał.
Chciałeś ścigać się z mistrzami, lecz nie umiesz szybciej gnać,
Teraz pogrzeb masz w lusterku, który wjeżdża na twą twarz!
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Kiedyś był jakiś cel, jakieś dziewczę, jakiś dom.
Przemierzałeś całe lata, rwąc wszystkie jabłka, co rosły w krąg.
Potrafiła być kobietą i dziewczynką małą też,
Ty poniosłeś ją daleko, w dzikich malin chłodny cień.
Wczesnym rankiem szedłeś w góry, opiewałeś górski brzask
I gdziekolwiek nie ruszyłeś się, miłość z tobą szła.
Ciężko teraz to wspominać, ściskasz pięść ze wszystkich sił.
Na nadgarstku nabrzmiewają autostrady sinych żył
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Możesz znaleźć jeszcze pracę, idź i pogadaj z kimś!
Wytnij formularz z którejś z gazet i napisz coś o sobie w nim.
Czemu nie wstąpisz do Różokrzyżowców? To może znów nadzieję ci da.
Jest jeszcze wróżka, co sprowadzić może ci miłość prosto z gwiazd.
Lecz zużyłeś formularze, został jeden jeszcze tu
Na nadgarstku wypełniony przez tysiące twoich snów.
Znów przed tobą jest Mikołaj, w jego dłoni ostrze lśni,
Wkłada ciemne okulary, gdzie ciąć pokazuje ci,
A potem kamera jedzie w bok, kaskader już wszedł.
To tylko kostiumowej próby strzęp.