Na szczyt góry (On Up the Mountain)

słowa i muzyka: Jakob Dylan, tłum. Apolinary POlek
Jakob Dylan, Seeing Things, Columbia 2008

Z doświadczeń własnych już wiesz, że to, co lepsze wyżej jest.
Na wyżynach, gdzie twój dom milknie gorzkich pieśni ton.
W dole gdzieś daleko stąd wojna, nowy mogił rząd,
Ludzie ciągle rodzą się na wspólny trud, samotną śmierć.

Światło już
Przedziera się
Na szczyt góry
Noc i dzień.
Pot ocierasz,
Masz już dość,
Lecz nie porzucisz
Dzieła swych rąk.

Na spoczynek czas już iść przez korytarze, otwarte drzwi.
Srebrne dzwonki wabią cię na bok do nieznanych miejsc.
Dzień znowu wstał by cię zbudzić, ogrzać świat.
Noc uciekła szybko gdzieś, to nic złego smucić się.

Światło już…

Uszy rani wielki huk.
Ziemia dudni tak gdy beztroskich chłopców w mężczyzn zmienia znów.
Naucz się, potem głoś
Że jest ten blask
Światła, co…

Światło już
Przedziera się
Na szczyt góry
Noc i dzień.
Pot ocierasz,
Masz już dość,
Lecz nie porzucisz
Dzieła swych rąk.
Lecz nie zostawisz
Dzieła swych rąk.
Doniesiesz do celu
Dzieło swych rąk.