sł. i muz.: Apolinary POlek, Dorotowo, grudzień 2009
Morze takie ogromne, a ty jesteś taka malutka.
Taki kosmos ogromny na twoje maleńkie smutki.
Ziarnka piasku na plaży, a ty przy nich taka wielka.
Taki wielki kosmos szumi w tak małych muszelkach.
Tak daleko Santiago, a ty o nim marzysz cichutko.
Tak daleko Santiago, za to cały kosmos bliziutko.
Tak nam ciężko czasami nadawać na tych samych falach.
Nawet gdy się mijamy, cały kosmos się do nas dostraja.
Kiedy lęk się wylęga z jakiejś myśli, że sami tu tkwimy,
Wtedy kosmos odpływa od nas w jakieś cieplejsze krainy,
A gdy czuję go bliżej, chciałbym ogień przy drodze rozpalić
Całkiem jakbyśmy byli nim, całkiem jak gdyby był nami.
sł. i muz. Apolinary POlek, Kraków, marzec 2008
Zaśnij już
w cieple poduszki
z głową wtuloną w sny
zaśnij już
moja tęsknota
zamyka cicho drzwi
zima na dworze sroga
lęk każe wędrować
zaśnij już…
bóg opatula cię miękkim puchem
śpisz tak cichutko – szczęścia okruszek
jak małą łódeczkę w bezpiecznej przystani
ochronić chcę przed sztormową falą
ten cud co w kołysce mych pocałunków
śpi
w cieple poduszki
z głową wtuloną w sny
śpisz
moja tęsknota
zamyka cicho drzwi
płaszcz gotów do drogi
ja nie mógłbym odejść
śpisz
moja tęsknota
zamyka cicho drzwi
sł. i muz. Apolinary POlek, Łódź, styczeń-luty 2009
Gdzieś w moim mieście są kamienice
Co zaciskając zęby udają że śpią
Kiedyś wyszli z nich ludzie z ciężkimi kulami w sercach
Nikt nie nauczył ich miłości
Wciąż dostawali w zamian
Te same białe kwiaty
Dziś jesteś ze mną i obiecuję zawsze cię chronić
I trzymać od tego wszystkiego z daleka
Gdzieś w moim mieście rosną białe kwiaty
Których nie przesadzi już nigdy nikt
I nikt się nie dowie co kryje ziemia pod nimi
Popatrz na tę dziewczynę
Która częstuje cię mandarynką
Ona nauczy cię dawać to, czego zawsze szukałeś
Dziś odjeżdżamy razem zostawić w tyle to wszystko
Zaczniemy zupełnie gdzie indziej inaczej od nowa
W tym rezerwacie spokojnej zieleni
Gdzie zło może tylko być zwykłym snem
Płynie powoli i bezszelestnie
Wielka choć niewidzialna rzeka ciemnej krwi
Gdzieś w moim mieście…
W moim mieście…
sł. i muz. Apolinary POlek, Wrocław, lipiec 2009
Powiało od jeziora.
Już świta, chce się spać.
Sezon dawno się skończył.
Zostałem tylko ja.
W waszych wielkich sercach
Miejsca coraz mniej.
Kamień już dawno się stoczył
I szczelnie porósł mchem.
Ja czekam ciągle na brzegu.
Łodzi kołysze się maszt.
Chciałbym wziąć was na pokład
Lecz chyba popłynę sam.
Ja czekam ciągle na brzegu.
Łodzi kołysze się maszt.
Chciałbym wziąć was na pokład
Lecz znowu popłynę sam.
O wodę biją skrzydła
Słońce znów rodzi się
Jezioro zamigotało
Coś mi powiedzieć chce
Dlaczego ciągle tu siedzę
Gapiąc się w słońca wschód
Odpowiadają mi fale
Klaszcząc o pustą łódź
Ja czekam…
Męskie dziecinne zabawy
Tak śmieszne dla naszych żon
Bo przecież każdy z nas dawno
Odszedł we własny kąt.
Co tak naprawdę się stało
Że płaski żart – jak to brzmi! –
Nie chce mieć nic wspólnego
Z dawnym braterstwem krwi?
Ja czekam…
W waszych wielkich sercach
Miejsca coraz mniej
I głupio nawet wspominać
Nasz niewyśniony sen
sł. i muz. Apolinary POlek, Łódź, grudzień 2008-luty 2009
Buduję daszek, rozbierając daszek.
Niełatwa to rzecz i dlatego czasem
Na tej drodze od „jestem pewien” do „nie wiem”
Potykam się o samego siebie,
Tak jest…
Gorąco wierzę, chociaż wiem że nie wiem,
Bo tylko jedno w tym życiu jest pewne –
Że gdzieś tam są z góry powzięte założenia
Pod wszystkim, co masz do udowodnienia,
Co mam…
Kochani buddyści – to jest takie proste:
Moja klatka się składa z nazw i tożsamości.
Naprawdę wierzę w to wasze przesłanie
I właśnie dlatego nie jestem z wami,
Nie, nie…
Nieposiadanie i posiadanie –
Kolejne czarne i kolejne białe…
Drodzy hipisi, niewolnicy wolności,
Gdybym nic nie miał, gdzie bym was ugościł,
No, gdzie?
Ja chciałbym być wolny od tego wszystkiego
I wolnym być też od tego chcenia.
Chciałbym być wolnym od chcenia bycia wolnym
I od tego, że wcale tak nie jest,
Tak jest…
A na razie buduję nowy daszek.
Niełatwa to rzecz i dlatego czasem
Pomiędzy „Jestem pewien” a „nie wiem”
Potykam się o samego siebie…