Człowiek z popiołem na butach

sł. Apolinary POlek wg Boba Dylana i legend z Warmii i Luizjany, muz. Bob Dylan, Dorotowo, październik 2010

W starych szynach miesiąca odbijał się blask
Nieruchomo jak wojsko w oddali lśnił las
Za pagórkiem ostatni we wsi spał dom
Okno całkiem otwarte gapiło się w mrok
Nawet świerszcze ucichły zaraz gdy zapadł zmierzch
Coś zdarzyło się wtedy we wsi Czarny Kierz

Na zabawie widziano jak spojrzała mu w twarz
Chciała chyba go prosić by zatańczył z nią raz
A on nie rzekł nic nie drgnął tylko patrzył i stał
Na butach miał popiół jak noc czarny miał płaszcz
Nikt nie widział jak wyszedł nikt nie widział jak wszedł
Nikt nie wiedział skąd wziął się we wsi Czarny Kierz

Za pagórkiem w ostatnim domu we wsi
Ten co sam został dzień cały przy oknie tkwi
Szukał jej chociaż w oczach obłędny miał strach
W niespokojnych snach widział tamte buty i płaszcz
Tak nagle bez słowa razem z nim poszła precz
Nikt jej więcej nie widział we wsi Czarny Kierz

W życiu nie ma pomyłek – tak kiedyś ktoś rzekł
Życie zawsze do przodu – taki życia jest bieg
Lecz tym głośniej odbija się echem wśród drzew
Rozpaczliwe „dlaczego” we wsi Czarny Kierz

Koło stacji pociągu rozlega się zgrzyt
W Czarnym Kierzu tylko jedna żarówka się tli
Tajemnica zarosła trawą jak stary grób
Nikt tamtego obcego więcej nie widział tu
Tylko noc nad wąwozem tak jak czarny lśni płaszcz
I jak popiół nad wodą unosi się mgła

Zapomniały już świerszcze miesiąc zapomniał też
Co się wtedy zdarzyło we wsi Czarny Kierz

Pianino się upiło (Nie ja) (The Piano Has Been Drinking (Not Me))

słowa i muzyka: Tom Waits, tłum. Apolinary POlek
Tom Waits, Small Change, Asylum 1976

Pianino się upiło
Mój krawat walnął kimę
A głośnik musi iść sie odlać
A balkon rwie mi Karolinę
A telefon nie ma szlugów
Zespół już pojechał w trasę
Dywan musi do fryzjera
Światło lata jak w Alcatrazie
A pianino się upiło
Pianino się upiło

I zamarzło całe menu
A gość od świateł rusza okiem
I nie widzi nic na drugie
A akustyk jest przygłuchy
Ale wziął ze sobą matkę
A pianino się upiło
Pianino się upiło

Bo szatniarz to zawodnik sumo
Ale miękki jak herbatnik w soku
A właściciel to mentalny karzeł
Z ilorazem deski z płotu
Bo pianino się upiło
Pianino się upiło

I nie znajdziesz już kelnerki
Nawet wykrywaczem
I strzeliła na was focha
I nic nie zamówisz zatem
A gazety żartowały
A przy barze stołki płoną
Popielniczki przeszły już na rentę
A śmietniczka ma ślinotok
A pianino się upiło
Pianino się upiło
Pianino się upiło
Nie ja, nie ja, nie ja, nie ja, nie ja.

Na szczyt góry (On Up the Mountain)

słowa i muzyka: Jakob Dylan, tłum. Apolinary POlek
Jakob Dylan, Seeing Things, Columbia 2008

Z doświadczeń własnych już wiesz, że to, co lepsze wyżej jest.
Na wyżynach, gdzie twój dom milknie gorzkich pieśni ton.
W dole gdzieś daleko stąd wojna, nowy mogił rząd,
Ludzie ciągle rodzą się na wspólny trud, samotną śmierć.

Światło już
Przedziera się
Na szczyt góry
Noc i dzień.
Pot ocierasz,
Masz już dość,
Lecz nie porzucisz
Dzieła swych rąk.

Na spoczynek czas już iść przez korytarze, otwarte drzwi.
Srebrne dzwonki wabią cię na bok do nieznanych miejsc.
Dzień znowu wstał by cię zbudzić, ogrzać świat.
Noc uciekła szybko gdzieś, to nic złego smucić się.

Światło już…

Uszy rani wielki huk.
Ziemia dudni tak gdy beztroskich chłopców w mężczyzn zmienia znów.
Naucz się, potem głoś
Że jest ten blask
Światła, co…

Światło już
Przedziera się
Na szczyt góry
Noc i dzień.
Pot ocierasz,
Masz już dość,
Lecz nie porzucisz
Dzieła swych rąk.
Lecz nie zostawisz
Dzieła swych rąk.
Doniesiesz do celu
Dzieło swych rąk.

Strzęp próby kostiumowej (Dress Rehearsal Rag)

słowa i muzyka: Leonard Cohen, tłum. Apolinary POlek
Leonard Cohen, Songs of Love and Hate, Columbia 1971

Wstałem nieco przed szesnastą, ale jakoś brak mi sił.
Mówię: „Gdzie jesteś, złoty chłopcze, gdzie twój wyjątkowy styl?”
Myślałem, że o wszystkich miejscach gdzie słonie kładą się ty wiesz
I że miasto ze słoniowej kości całe twoje jest.
Spójrz tylko na swoje ciało, tak niewiele już masz,
A z lustra szydzi gorzki głos: “Hej, książę, ogól twarz!”
Pohamuj drżenie palców, żebyś choć rękę pewną miał
I odpakuj swojej nowej żyletki nierdzewną stal.
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Brak ciepłej wody, a i zimna cieknie cienko tak.
Czegóż więcej po tym miejscu spodziewać się masz?
Nie pij z tej szklanki, pełno w niej starej pleśni oraz szkła!
To nie światło elektryczne, to przed oczyma blada mgła.
Oto pianka do golenia, tak, Mikołaj z ciebie na schwał
I każdemu, kto pochwali cię dałbyś prezent, gdybyś miał.
Chciałeś ścigać się z mistrzami, lecz nie umiesz szybciej gnać,
Teraz pogrzeb masz w lusterku, który wjeżdża na twą twarz!
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Kiedyś był jakiś cel, jakieś dziewczę, jakiś dom.
Przemierzałeś całe lata, rwąc wszystkie jabłka, co rosły w krąg.
Potrafiła być kobietą i dziewczynką małą też,
Ty poniosłeś ją daleko, w dzikich malin chłodny cień.
Wczesnym rankiem szedłeś w góry, opiewałeś górski brzask
I gdziekolwiek nie ruszyłeś się, miłość z tobą szła.
Ciężko teraz to wspominać, ściskasz pięść ze wszystkich sił.
Na nadgarstku nabrzmiewają autostrady sinych żył
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Możesz znaleźć jeszcze pracę, idź i pogadaj z kimś!
Wytnij formularz z którejś z gazet i napisz coś o sobie w nim.
Czemu nie wstąpisz do Różokrzyżowców? To może znów nadzieję ci da.
Jest jeszcze wróżka, co sprowadzić może ci miłość prosto z gwiazd.
Lecz zużyłeś formularze, został jeden jeszcze tu
Na nadgarstku wypełniony przez tysiące twoich snów.
Znów przed tobą jest Mikołaj, w jego dłoni ostrze lśni,
Wkłada ciemne okulary, gdzie ciąć pokazuje ci,
A potem kamera jedzie w bok, kaskader już wszedł.
To tylko kostiumowej próby strzęp.

Kto wie dokąd biegnie czas (Who Knows Where The Time Goes )

słowa i muzyka: Sandy Denny, tłum. Apolinary POlek
Fairport Convention, Unhalfbricking, Island 1969

Za jasnym horyzontem stado ptaków znika.
Skąd one mogą wiedzieć, że przyszedł na nie czas?
Ja będę ciągle marzyć gdy już zapłonie zima.
Czas nie obchodzi mnie.

Bo dokąd biegnie czas, kto wie?
Kto wie, dokąd biegnie czas.

Samotny, smutny brzeg. Przyjaciół tłum gdzieś znika.
I wiedzą doskonale że przyszedł na nich czas.
Lecz ja zostaję tutaj, nie mam zamiaru znikać.
Czas nie wygania mnie.

Bo dokąd biegnie czas, kto wie?
Kto wie, dokąd biegnie czas.

Samotność mi nie grozi, bo nasza miłość trwa
I będzie tak, dopóki nie przyjdzie na nas czas.
Niech zimy sypią śniegiem, wracają wiosną ptaki.
Mnie nie przeraża czas.

Skąd miłość bierze się, kto wie?
I kto wie, dokąd biegnie czas?