Pianino się upiło (Nie ja) (The Piano Has Been Drinking (Not Me))

słowa i muzyka: Tom Waits, tłum. Apolinary POlek
Tom Waits, Small Change, Asylum 1976

Pianino się upiło
Mój krawat walnął kimę
A głośnik musi iść sie odlać
A balkon rwie mi Karolinę
A telefon nie ma szlugów
Zespół już pojechał w trasę
Dywan musi do fryzjera
Światło lata jak w Alcatrazie
A pianino się upiło
Pianino się upiło

I zamarzło całe menu
A gość od świateł rusza okiem
I nie widzi nic na drugie
A akustyk jest przygłuchy
Ale wziął ze sobą matkę
A pianino się upiło
Pianino się upiło

Bo szatniarz to zawodnik sumo
Ale miękki jak herbatnik w soku
A właściciel to mentalny karzeł
Z ilorazem deski z płotu
Bo pianino się upiło
Pianino się upiło

I nie znajdziesz już kelnerki
Nawet wykrywaczem
I strzeliła na was focha
I nic nie zamówisz zatem
A gazety żartowały
A przy barze stołki płoną
Popielniczki przeszły już na rentę
A śmietniczka ma ślinotok
A pianino się upiło
Pianino się upiło
Pianino się upiło
Nie ja, nie ja, nie ja, nie ja, nie ja.

Na szczyt góry (On Up the Mountain)

słowa i muzyka: Jakob Dylan, tłum. Apolinary POlek
Jakob Dylan, Seeing Things, Columbia 2008

Z doświadczeń własnych już wiesz, że to, co lepsze wyżej jest.
Na wyżynach, gdzie twój dom milknie gorzkich pieśni ton.
W dole gdzieś daleko stąd wojna, nowy mogił rząd,
Ludzie ciągle rodzą się na wspólny trud, samotną śmierć.

Światło już
Przedziera się
Na szczyt góry
Noc i dzień.
Pot ocierasz,
Masz już dość,
Lecz nie porzucisz
Dzieła swych rąk.

Na spoczynek czas już iść przez korytarze, otwarte drzwi.
Srebrne dzwonki wabią cię na bok do nieznanych miejsc.
Dzień znowu wstał by cię zbudzić, ogrzać świat.
Noc uciekła szybko gdzieś, to nic złego smucić się.

Światło już…

Uszy rani wielki huk.
Ziemia dudni tak gdy beztroskich chłopców w mężczyzn zmienia znów.
Naucz się, potem głoś
Że jest ten blask
Światła, co…

Światło już
Przedziera się
Na szczyt góry
Noc i dzień.
Pot ocierasz,
Masz już dość,
Lecz nie porzucisz
Dzieła swych rąk.
Lecz nie zostawisz
Dzieła swych rąk.
Doniesiesz do celu
Dzieło swych rąk.

Strzęp próby kostiumowej (Dress Rehearsal Rag)

słowa i muzyka: Leonard Cohen, tłum. Apolinary POlek
Leonard Cohen, Songs of Love and Hate, Columbia 1971

Wstałem nieco przed szesnastą, ale jakoś brak mi sił.
Mówię: „Gdzie jesteś, złoty chłopcze, gdzie twój wyjątkowy styl?”
Myślałem, że o wszystkich miejscach gdzie słonie kładą się ty wiesz
I że miasto ze słoniowej kości całe twoje jest.
Spójrz tylko na swoje ciało, tak niewiele już masz,
A z lustra szydzi gorzki głos: “Hej, książę, ogól twarz!”
Pohamuj drżenie palców, żebyś choć rękę pewną miał
I odpakuj swojej nowej żyletki nierdzewną stal.
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Brak ciepłej wody, a i zimna cieknie cienko tak.
Czegóż więcej po tym miejscu spodziewać się masz?
Nie pij z tej szklanki, pełno w niej starej pleśni oraz szkła!
To nie światło elektryczne, to przed oczyma blada mgła.
Oto pianka do golenia, tak, Mikołaj z ciebie na schwał
I każdemu, kto pochwali cię dałbyś prezent, gdybyś miał.
Chciałeś ścigać się z mistrzami, lecz nie umiesz szybciej gnać,
Teraz pogrzeb masz w lusterku, który wjeżdża na twą twarz!
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Kiedyś był jakiś cel, jakieś dziewczę, jakiś dom.
Przemierzałeś całe lata, rwąc wszystkie jabłka, co rosły w krąg.
Potrafiła być kobietą i dziewczynką małą też,
Ty poniosłeś ją daleko, w dzikich malin chłodny cień.
Wczesnym rankiem szedłeś w góry, opiewałeś górski brzask
I gdziekolwiek nie ruszyłeś się, miłość z tobą szła.
Ciężko teraz to wspominać, ściskasz pięść ze wszystkich sił.
Na nadgarstku nabrzmiewają autostrady sinych żył
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Możesz znaleźć jeszcze pracę, idź i pogadaj z kimś!
Wytnij formularz z którejś z gazet i napisz coś o sobie w nim.
Czemu nie wstąpisz do Różokrzyżowców? To może znów nadzieję ci da.
Jest jeszcze wróżka, co sprowadzić może ci miłość prosto z gwiazd.
Lecz zużyłeś formularze, został jeden jeszcze tu
Na nadgarstku wypełniony przez tysiące twoich snów.
Znów przed tobą jest Mikołaj, w jego dłoni ostrze lśni,
Wkłada ciemne okulary, gdzie ciąć pokazuje ci,
A potem kamera jedzie w bok, kaskader już wszedł.
To tylko kostiumowej próby strzęp.

Kto wie dokąd biegnie czas (Who Knows Where The Time Goes )

słowa i muzyka: Sandy Denny, tłum. Apolinary POlek
Fairport Convention, Unhalfbricking, Island 1969

Za jasnym horyzontem stado ptaków znika.
Skąd one mogą wiedzieć, że przyszedł na nie czas?
Ja będę ciągle marzyć gdy już zapłonie zima.
Czas nie obchodzi mnie.

Bo dokąd biegnie czas, kto wie?
Kto wie, dokąd biegnie czas.

Samotny, smutny brzeg. Przyjaciół tłum gdzieś znika.
I wiedzą doskonale że przyszedł na nich czas.
Lecz ja zostaję tutaj, nie mam zamiaru znikać.
Czas nie wygania mnie.

Bo dokąd biegnie czas, kto wie?
Kto wie, dokąd biegnie czas.

Samotność mi nie grozi, bo nasza miłość trwa
I będzie tak, dopóki nie przyjdzie na nas czas.
Niech zimy sypią śniegiem, wracają wiosną ptaki.
Mnie nie przeraża czas.

Skąd miłość bierze się, kto wie?
I kto wie, dokąd biegnie czas?

Zjawa Toma Joad (The Ghost of Tom Joad)

ghostoftomjoad

słowa i muzyka: Bruce Springsteen, tłum. Apolinary POlek
Bruce Springsteen, The Ghost of Tom Joad, Columbia 1995

Po torach ktoś porusza się
Znika na zawsze w gęstej mgle
Powietrzny patrol rozświetla nieboskłon
Przy ognisku pod mostem ciepłej zupy woń
W oczy kole jaskrawy ostrzegawczy znak
Gdy go przekroczysz wejdziesz w inny świat
Całe rodziny we wrakach samochodów śpią tu
Brak domu pracy spokoju brak tchu

A szosa tętni życiem tak
Lecz nikt nawet nie chce myśleć dokąd wiedzie szlak
Siedzę na ziemi w ogień wbijam wzrok
Szukam tutaj zjawy Toma Joad

Obozowy kaznodzieja modły w górę śle
Potem podnosi niedopałek i zaciąga się
Czeka aż ostatni pierwszymi będą znów
Wśród bezdomnych ludzi i bezpańskich psów
Bilet w jedną stronę do Ziemi Obiecanej ma
A ty pustkę w brzuchu i dwustrzałowy gnat
Obaj śpicie na poduszkach z chodnikowych płyt
Tyłek uratować czasem może tylko spryt

A szosa tętni życiem tak
I każdy z nas wie dokąd wiedzie szlak
Siedzę na ziemi w ogień wbijam wzrok
Czekam tu na zjawę Toma Joad

Tom mówi: „Mamo, gdzie glina przetrąca czyjś kark
Tam gdzie słychać głodnego noworodka płacz
Gdzie niewinna krew się leje a w powietrzu strach
Tam szukaj mnie mamo tam będę i ja
Gdziekolwiek ktoś walczy o chwilę wytchnienia
O godne warunki kilka groszy w kieszeniach
Gdzie ktoś przy tym wszystkim człowiekiem być chce
Zajrzyj mu w oczy zobaczysz mnie.”

A szosa tętni życiem tak
Lecz nikt nawet nie chce myśleć dokąd wiedzie szlak
Siedzę na ziemi w ogień wbijam wzrok
Ze zjawą starego Toma Joad