Antyproroctwo

sł. i muz. Apolinary POlek

Hej, wy tam po lewej i po prawej stronie,
z tej czy innej opcji, tych czy innych wyznań!
Ty, co krzyczysz „brawo!”, ty, co krzyczysz „koniec!”,
ty, co przecież Twoja musi być ojczyzna!

Ty, co nienawidzisz krzyży i biskupów,
ty, co nienawidzisz uchodźców i tęczy,
ty, co nienawidzisz w tym czy innym duchu,
i ty, dawny kumplu – jest was coraz więcej.

Hej ty, dla którego człowiek wart jest tyle,
co ostatni jego komentarz publiczny,
Mnie tam wszystko jedno, czy swoją nienawiść
karmisz konserwami czy ekologicznie.

Wiem, że już niebawem dokończysz swą listę,
kto ma spłonąć, kto zaś zasłużył na życie.
Wiesz już przecież dobrze, co oznacza czystka,
broń masz. Na co czekasz? Jazda na ulicę!

Wyjdą też i inni, nienawiść dojrzała.
Cisza, co brzmi teraz, z hukiem eksploduje.
Mało jej już myśli, teraz pragnie ciała.
Będą tam też wszyscy ci, na których plułeś.

Wszyscy przeciw sobie, a w oczach błysk noży.
Czerwoni, tęczowi, czarni oraz biali.
Wasz prawdziwy mesjasz ramiona rozłoży,
mówiąc, byście się wzajemnie mordowali.

Nim zabijesz, jeszcze zechce cię powstrzymać
słaby głos gdzieś z głębi, że wróg to też człowiek,
ale definicje padły, ci przeżyją,
których wyznaczyłeś, bo pasują tobie.

Lecz nie będzie żadnej krwawej rewolucji,
bo do rewolucji potrzebna jest zgoda.
A tu nakręceni, nieprzytomni głupcy.
Nim zginiesz, nie zdążysz nawet pożałować.

Tylko ci z nas jeszcze w domach pozostaną,
co chcą, żeby każdy mógł wzrastać w tym kraju.
W sercach nam będziecie jedną wielką raną.
Poczekamy, aż przyjdą po nas ci, którzy wygrają.