Osobista wypowiedź w formie pieśni, rozmowa o naszych uczuciach, apel do ludzi wrażliwych –
to wszystko zawierają pieśni Apolinarego.

(Marek Skowronek, dyrektor festiwalu Bazuna)

Obok świetnych interpretacji utworów innych twórców, Apolinary POlek ma w repertuarze całą gamą doskonałych piosenek autorskich, które to wywarły na słuchaczach ogromne wrażenie i wspominane są do dzisiaj.

(Bogdan Żurek, dziennikarz Rozgłośni Polskiej RWE,
wiceprezes Zrzeszenia Federalnego – Polska Rada w Niemczech,
redaktor naczelny periodyku Moje Miasto)

Kompozycje własne, pełne czaru i ciepła, nie ma mocnych, na każdego podziałają…

(Mirek Kaczmarek, organizator festiwalu Altersong)

Apolinary POlek a.k.a. Paweł Oleszczuk

Gdy pierwszy raz świadomie usłyszał piosenkę, zaraz wymyślił własną. Gdy pierwszy raz zafascynował go wiersz, zaraz napisał swój. Gdy nauczył się na gitarze pierwszych akordów, sam sobie zaczął wymyślać ćwiczenia. Gdy zachwycił się balladami zza oceanu, od razu chciał śpiewać je po polsku.

Mieszkał w kilku miastach, gdzie żył czasem z ludźmi, czasem obok nich. Łomża, Chełm, Kraków, Łódź, krótkie, acz intensywne i pełne poezji epizody lubelskie, radomszczańskie, warszawskie. W latach 2003–2010 brał udział w koncertach „W górach jest wszystko co kocham”, czasem jeździł na festiwale i konkursy, wygrywając kilka z nich. W końcu pokochał krainę jezior i lasów, porzucił zgiełk miast i tłumne imprezy, by wraz z rodziną zamieszkać w niewielkiej wiosce między Lidzbarkiem Warmińskim a Jezioranami.

Zanim osiadł, sporo wędrował i z tej wędrówki powstawały jego piosenki. Włóczył się po równinach, szukał bratnich dusz w beskidzkich i bieszczadzkich wioskach i miasteczkach, jeździł autostopem pomiędzy domami znajomych i przyjaciół. W miarę jak zmieniały się czasy, a znajomi zakładali rodziny, oddalając się w inne wymiary egzystencji, wyprawy te coraz częściej prowadziły go w nieznane, w bezludzie, na północ i na jeziora.

Tutaj zaczął fotografować, temat pieśni zaś nieco się zmienił. Śpiewa o bliskości, tęsknocie za wspólnotą, o relacjach, życiowych wyborach i ich konsekwencjach, ale także o samotności, która nierzadko bywa dobra i potrzebna. Nadal z gitarą akustyczną i harmonijką. Wykonuje również utwory swoich mistrzów, m.in. Leonarda Cohena i Boba Dylana, w autorskich przekładach. Gdy ludzie kameralnie gromadzą się wokół pieśni w jakimś życzliwym domu lub wokół ogniska, daje się też namówić na Kaczmarskiego czy Bukowinę.

Do tej pory piosenki Apolinarego ukazały się na płytach „W górach jest wszystko co kocham” cz. IV i V, a także na dwóch autorskich albumach – *** (2009) i „Cały kosmos” (2014).